|
|
|
|
|
|
|
Gordon
i Hasior
w Gorzowie Wielkopolskim
|
|
|
|
|
Prace pierwszego z wymienionych
znajdują się w zbiorach gorzowskich i zielonogórskich
instytucji z Muzeum Ziemi Lubuskiej na czele i
co jakiś czas są eksponowane. Natomiast obiekty
drugiego, w liczbie trzydziestu jeden, tworzą
największą po zakopiańskiej stałą kolekcję dzieł
Hasiora i można je oglądać w Miejskim Ośrodku
Sztuki przy ulicy Pomorskiej73 w Gorzowie Wlkp.
Piszę o tych artystach, ponieważ z okazji jubileuszu
miasta w bieżącym roku zostały wydane okazałe
albumy o ich życiu i twórczości, a dodatkowo promocję
publikacji Renaty Ochwat pt. Gordon połączono
z dużą przekrojową wystawą malarza (17.03 - 15.04.07),
pozwalającą na ogląd tej twórczości piętnaście
lat po śmierci artysty. Czy sztuka Gordona - bo
co do Hasiora nie mam żadnej wątpliwości - przetrwa
i zaistnieje w historii polskiej sztuki, a nie
tylko w świadomości mieszkańców miasta, w którym
żył i tworzył? Na pewno nie przyczyni się do tego
wybór prac w albumie, zwłaszcza źle wydrukowanych
reprodukcji malarstwa. Ale otym za chwilę. Przybliżmy
najpierw czytelnikom pokrótce sylwetkę malarza.
|
|

Andrzej Gordon - Akt podwójny, ok. 1976, olej
na płótnie, 130 x 130 cm, fot. Rafał Haegenbarth
|
|
|
Andrzej Gordon, świetnie zapowiadający się
artysta, osiedlił się w Gorzowie Wielkopolskim
w 1969 roku, jeszcze podczas studiów w warszawskiej
ASP, które ukończył z wyróżnieniem rok później.
Zasłynął jako nonkonformista zarówno w życiu,
jak i w twórczości, żyjący dla sztuki i kobiet,
nie poddający się żadnym naciskom. W warstwie
zewnętrznej swoich płócien nie uległ nawet wpływom
Francisa Bacona, który silnie oddziałał na wielu
neofiguratywistów. Gorzowski artysta, jak się
rzekło, był głównie malarzem aktów, choć od czasu
do czasu zajmował się również pejzażem miejskim
i martwą naturą. W jego obfitym dorobku, na który
składa się ponad 1000 obrazów olejnych, rysunków,
pasteli i grafik wyróżniają się akty, szczególnie
podwójne z lat 70. oraz takie cykle, jak: -Ukrzyżowania-,
-Erotyki z dziwną głową- i -Piety-. Są to na ogół
kontrowersyjne kompozycje tak pod względem ujęcia
tematu, jak i wartości artystycznej. Bardzo trafnie
całą twórczość Gordona charakteryzuje krótka wypowiedź
z1987 roku Anny Ciosk. - Z jakiejkolwiek perspektywy
oglądać twórczość Andrzeja Gordona, jakkolwiek
ją analizować - pisze autorka retrospektywy malarza
- jednoznacznie można stwierdzić - jest on przede
wszystkim malarzem aktu - postaci ludzkiej uwikłanej
w sytuację erotyczną. I to stało się dla niego
pretekstem do artystycznego zamanifestowania przeżyć
stanowiących wyraz naj-intymniejszego związku
człowieka z otaczającą go rzeczywistością. Świat
tych przeżyć wypełnia wizja mówiąca o tragizmie
i radości ludzkiego istnienia. Przeplatają się
dramatyczne wątki ekstazy i nienasycenia. Pragnieniu
towarzyszy niespełnienie.(...) Jedyne w swoim rodzaju
połączenie sugestywności symbolicznych znaczeń
z ekspresją formy malarskiej nadaje twórczości
artysty jemu tylko właściwą, niepowtarzalną jakość.
Czy sztuka tego artysty przetrwa? Trudne pytanie,
tym bardziej, że zwykle kilka wartościowych prac
prezentuje się w masie szkicowych, nieudanych
czy wręcz bazgrołów ibohomazów. Przy czym autorzy
opierają swój wybór na uznanych kolekcjach. Moim
zdaniem instytucje w Gorzowie i Zielonej Górze
za późno zaczęły gromadzić twórczość Gordona i
zniezbyt licznymi wyjątkami nie kupowały jego
najlepszych prac. A był to artysta bardzo nierówny,
który tworzył intuicyjnie i dość nonszalancko
traktował swoje dokonania, nie zawsze wiedząc,
które z nich są najlepsze. Niemniej miał przebłyski
geniuszu. Spod jego ręki wyszło co najmniej kilkanaście
znakomitych prac mających znamiona czegoś wyjątkowego.
Chyba częściej niż w malarstwie udawało mu się
wspiąć na wyżyny swoich możliwości wrysunku. Jego
niektóre szkice tuszem są zadziwiające. Moim zdaniem,
zwyjątkiem zaledwie kilku prac, najwybitniejsze
dokonania Gordona znajdują się wposiadaniu prywatnych
zbieraczy. Aby je udostępnić szerokiej publiczności
trzeba by zwrócić się do kolekcjonerów za pomocą
mediów, po czym dobrze je sfotografować, zinterpretować
i wydać. Ale zrobić to dobrze może tylko ktoś,
kto ma poczucie doskonałości i nie zadowala się
przeciętnością. Smak - jak trafnie zauważył Paul
Cézanne - jest najlepszym sędzią. Zdarza się on
rzadko.
Natomiast Hasior, przynajmniej w sferze oceny
dorobku, przysparza znacznie mniej kłopotów niż
Gordon. Zaczynał u schyłku lat 50. w zasadzie
jako rzeźbiarz, antycypując popularny później
kierunek nazwany -pop-artem-. Następnie, co przewidział
znakomity Zdzisław Kępiński, przeszedł Hasior
-do bezpośredniej dramatyzacji narracyjnej-. Zrealizował
w Polsce i za granicą kilka grup rzeźbiarskich,
m.in.: projekt pomnika Rozstrzelanym zakładnikom
wNowym Sączu, Płonącą Pietę wLouisiana koło Kopenhagi,
monumentalną Golgotę w Montevideo, Słoneczny Rydwan
niedaleko Sztokholmu oraz Płomienne ptaki w Szczecinie
i Koszalinie.
Zakopiański artysta dokonał w sztuce wielu odkryć.
Nie tylko rozwinął, na co zwróciła uwagę Hanna
Kirchner, osobne gatunki, takie jak: portrety,
pejzaże metafizyczne, sztandary, lecz opanował
także niezwykłą technikę odlewania cementowych
figur w ziemi; nadto stworzył swoisty rodzaj quasi-rzeźbiarskich
misteriów (Pochód Sztandarów w Łącku iPłonące
Sztandary na Cmentarzu Wojskowym w Drawsku Pomorskim
w 1979 roku).
U tego artysty zdumiewające jest to, że zestawiając
najpierw swoje rzeźby-przedmioty, a później obrazopodobne
struktury reliefowe z -przedmiotów znalezionych-,
rzeczy zużytych, zabawek, kiczowatych figurek
tworzył zaskakujące, wieloznaczne, magiczne i
metafizyczne wizje sytuujące się pośród sztuki
wysokiej. Takie obiekty znajdują się również w
gorzowskiej kolekcji (Czarne wodospady, Ostatni
zachód słońca, Napad na Arkadię). Można się jedynie
spierać o to, czy pojedyncze portrety prelegentów,
polemistów czy ptaszników również są pracami na
wysokim poziomie? Niemniej jest to twórca wybitny
mający poczesne miejsce w historii polskiej sztuki,
a być może za jakiś czas zostanie doceniony również
przez światowych historyków sztuki i usytuowany
w gronie najwybitniejszych artystów naszego globu?
Dobrze się więc stało, że zadecydowano, mając
na uwadze gorzowską kolekcję, aby oprócz albumów
dokumentujących twórczość najwybitniejszych artystów
mieszkających itworzących w Gorzowie wydać także
publikację dotyczącą sztuki Władysława Hasiora.
Andrzej Haegenbarth
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|