Back to Homepage / Powrót na stronę główną
Ekonomia

Otwieranie zdrojów

Opening Resorts

Rozmowa z prof. dr inż. Andrzejem Medeyskim, dyrektorem zarządu Izby Gospodarczej "Uzdrowiska Polskie".

- Panie Profesorze! "Do wód"  jeździmy od pokoleń. Nasze zdroje znane były w całej Europie. Ale tak naprawdę trudno nam powiedzieć, co to takiego jest uzdrowisko, na czym polega medycyna uzdrowiskowa?
Prof. dr inż. Andrzej MADEYSKI: W odróżnieniu od medycyny farmakologicznej, chirurgicznej, uzdrowisko oferuje swym kuracjuszom tzw. naturalne produkty lecznicze: pijalnie wód mineralnych i leczniczych, inhalacje przy użyciu lokalnych gazów leczniczych, kąpiele borowinowe etc., a zwłaszcza zdrowy, lokalny mikroklimat, jakże odmienny od zanieczyszczonego środowiska wielkomiejskiego.
Dodam od razu, że leczenie uzdrowiskowe nie jest żadną alternatywą dla  kuracji specjalistycznych, jest za to ich uzupełnieniem, dopełnieniem zwłaszcza w profilaktyce i rehabilitacji.
- Od czego się to wszystko zaczęło? Kiedy ludzie zdali sobie sprawę z leczniczych możliwości przyrody?
AM: Zdawali sobie sprawę pewnie "od zawsze", lecz profesjonalne przyrodolecznictwo to już inna sprawa. Na terenie Polski początki sięgają roku 1281. Taką datę nosi akt nadania zakonowi joannitów źródeł wód leczniczych w Cieplicach Śląskich i Lądku. W 1450 roku łaźnie ze słoną wodą działały już w Inowrocławiu, znany był też Iwonicz. W XVIII w. powstały uzdrowiska w Krynicy, Dusznikach, Kudowie, Busku czy Połczynie. W 1836 roku ruszył Ciechocinek, w 1876 Nałęczów.
- To już tylko historia. Jak Pan ocenia dzisiejszy stan naszych uzdrowisk i tego lecznictwa? Ile właściwie mamy w kraju takich miejscowości?
AM: W grę wchodzą trzy regiony. Tzw. region nizinny (50 proc.), region sudecki (33 proc.) i karpacki (17 proc.). W sumie mamy w tej chwili 42 czynne uzdrowiska dysponujące ok. 50 tysiącami łóżek, z których korzysta ok. 400-500 tys. kuracjuszy rocznie. Najbardziej znane to: Krynica, Kołobrzeg, Ciechocinek i Busko. Nie jest to jednak cały nasz potencjał. Ta lista nie obejmuje tzw. uzdrowisk klimatycznych oraz około 60 miejscowości o uznanych i przebadanych walorach leczniczych. Nie mieszczą się też na niej miejscowości, które były uzdrowiskami przed 1939 rokiem i powinny jak najszybciej znaleźć się na niej z powrotem, choćby - Czarniecka Góra, Maków Podhalański czy Czorsztyn.
Potencjał mamy więc ogromny, ale nie w całości wykorzystywany. Ostatnio np. coraz częściej się zdarza, że "łóżka" w sanatoriach stoją puste.
- Co jednak jest tego przyczyną? Czy brak wiary potencjalnych kuracjuszy w skuteczność takiej terapii, czy też może bardziej przyziemne sprawy, np. brak pieniędzy na takie usługi?
AM: Niestety, chodzi o pieniądze. Połowa naszych sanatoriów wciąż należy do państwa, druga zaś dzieli się proporcjonalnie między branżowe związki zawodowe (20 proc.) oraz wielkie zakłady pracy (też 20 proc.). A jaka jest zasobność państwowej kasy, każdy wie.
Głównym problemem jest opracowanie nowej bądź znowelizowanie istniejącej ustawy o samorządzie terytorialnym i finansowe wspomożenie gmin uzdrowiskowych tak, by mogły one więcej pieniędzy przeznaczać na remonty i niezbędne inwestycje sanitarne, wodociągowe, kanalizacyjne, drogowe etc. Gminom tym bardzo by się przydał też jakiś udział w opłatach uzdrowiskowych, wnoszonych przez kuracjuszy, a i subwencje państwowe, pozwalające na podniesienie standardu. Problemem są też same koszty leczenia.
- Na wzbogacenie budżetu państwa przyjdzie nam poczekać pewnie dość długo. Czy nie byłoby lepiej, gdyby nasze uzdrowiska, wspomagane np. "kasami chorych", przekształciły się w zwykły biznes i to dochodowy, jak to jest w wielu krajach?
AM: Czekanie na budżet państwa nie ma sensu. W gospodarce rynkowej po prostu konieczne jest otwarcie miejscowości uzdrowiskowych także dla ruchu turystycznego i zarabianie na tym. Takie otwarcie może dopiero przyciągnąć kapitał inwestycyjny, tak z kraju, jak i z zagranicy, choćby dla wybudowania nowoczesnej bazy noclegowej, modernizacji obiektów leczniczych itp. A bez takich inwestycji nasze siermiężne "zdroje" nie przyciągną wielu przybyszów.
Mamy naprawdę wszelkie warunki, by z naszych uzdrowisk stworzyć prawdziwie dochodowy biznes. To jest olbrzymi potencjał, trzeba tylko umieć go dobrze sprzedać.

rozmawiał Marek Danski

Panorama talks to Prof. Andrzej Madeyski Sc D, the director of 'Polish Resorts'  ("Uzdrowiska Polskie") Economic Chamber.

- Professor, numerous generations have gone to resorts. Our spas are popular all over Europe, but it is very difficult to define a resort and resort treatment.
- Unlike pharmacological or surgical medicine, resorts offer natural treatment to patients, that is mineral and therapeutic water, inhalation of therapeutic gases, peat baths and, most of all, a favourable climate, so different from the polluted air of big cities. Let me say that treatment in resorts does not constitute an alternative for specialist treatment, but is a complementary treatment, especially helpful in prevention or rehabilitation. What is more, it has no side effects.
- How did it all start? When did people learn about nature's therapeutic qualities?
- They must have always known about this, but professional use of natural treatment is another issue. It started in Poland in 1281 when Joannites Order was granted the rights to mineral water springs in Cieplice Śląskie and Lądek. In 1450 salt water baths were opened in Inowroclaw and Iwonicz was already famous for its healing qualities. In the 18th c, the first resorts were opened in Krynica, Duszniki, Kudowa, Busko and Polczyn. In 1836 new spas were opened in Ciechocinek and Naleczow.
- This is history, but how do you perceive the present condition of Polish resorts? How many of them are there in Poland?
- They are divided into three regions. The so called 'lowlands' (50%), the Sudety region (33%) and the Karpaty region (17%). Forty-two Polish resorts offer 50 thousand beds. About 400-500 thousand patients come to Polish health resorts every year, the most famous ones being Krynica, Kołobrzeg, Ciechocinek and Busko. However, our potential is not completely used as we have about 60 climate resorts, that is places where the climate has therapeutic qualities. We do not count the places which were regarded  resorts before 1939 and have not get back to their role; here I mean Czarniecka Gora, Makow Podhalanski or Czorsztyn. Our huge potential is not completely used. It very often happens so that beds in sanatoria are empty, which constitutes a medical and social problem.
- What is the cause? Does it happen so because patients do not believe in effectiveness of such therapy or the reasons are of economic nature; that is we lack funds for such services?
- Unfortunately the problem lies with money. The overall condition of Polish resorts is poor, although we have started noticing positive traits. Nevertheless, the problem still exists and is caused by difficulty in determining the rights to their ownership. Fifty per cent of Polish resorts are state owned while 20% belong to trade unions, and 20% to big companies. We are all aware of the condition of the state budget. The main obstacle is the difficulty in working on a new act or amending present one on local governments and financing resorts so that they can allocate more money to renovation and indispensable investments on water sewage systems, transportation infrastructure, etc. The municipalities would benefit from a share in resort fees paid by patients to the state budget or from being granted state subsidies  which would allow for improving the quality of their services. Also treatment costs are restrictive to many patients. In the past, the treatment was subsidised by the state, but these times are over. At present, a daily cost of  a sanatorium stay is estimated at 60- 90 PLN. This is often a barrier for individual patients.
- We no longer can depend on the state budget. Wouldn't it be better if Polish resorts were sponsored by health insurance funds (kasy chorych) and worked according to free market economy rules?
- Waiting for state subsidies makes no sense. A free market economy requires opening the health resorts to tourists and gaining profits from tourist industry. It has never been done in Poland before, but such a course of action can draw to our resorts investors who will build an accommodation infrastructure and modernise the sanatoria. Without investors, Polish spas will not attract patients and money. We have great potential for creating profitable businesses. All we have to do is to sell them well.
- Thank you for the conversation


Lądek ZdrójUzdrowiska | Wystartowaliśmy...| Hacjenda| Białystok| Radzikowska| Kaczmarski
 
Pavarotti? | Pil-Building| Ustka| Karty kredytowe| Nasi partnerzy | Stopka | Archiwum


Designed by Stanimex