|
|
|
|
|
|
|
Pruszków bez kompleksów
Rozmowa "Panoramy"
z Janem Starzyńskim, prezydentem podwarszawskiego Pruszkowa
|
|
|
|
|
- Po ostatnich wyborach samorządowych
został Pan ponownie prezydentem miasta. Jak Pan
ocenia tę sytuację tak dla samego miasta, jak
i dla swego funkcjonowania w tej roli?
- To rzecz o kapitalnym znaczeniu. Stabilność
akceptowanej przez mieszkańców władzy wykonawczej
jest podstawowym warunkiem sprawnego funkcjonowania
każdego miasta, zwłaszcza dużego. Oczywiście wszystko
ma swoje dobre i złe strony. Koncentrują się nie
tylko uprawnienia, ale i obowiązki, rośnie presja
otoczenia na spełnianie jego oczekiwań, ale poczucie
poparcia społecznego dodaje skrzydeł.
|
|
|
|
|
|
|
- Jaką wizję inwestycyjną przewiduje Pan dla
miasta w najbliższych latach?
- To zależy od finansów. Łączne dochody miasta
to obecnie około 80 mln zł rocznie. Na ponad 50
tys. mieszkańców to nie tak dużo. Nie mamy żadnych
dotacji, korzystamy z kredytów i pożyczek. Tak
będzie nadal. Poprzednio wybudowaliśmy nowoczesną
szkołę oraz piękny, kryty basen, ale główny wysiłek
szedł na infrastrukturę techniczną i cywilizacyjną.
Tę tendencję zachowamy, przy czym zawsze obowiązywać
będą dwie reguły. Po pierwsze, inwestycje będą
realizowane szybko i sprawnie. Po drugie, łatwiej
spłacać pożyczki za coś, co już służy ludziom.
Tak musi być nadal, jeśli myślimy o dalszym, dynamicznym
rozwoju.
- Czy miasto ma jakieś upatrzone, przyszłościowe
branże gospodarcze, celowy dobór inwestorów?
- Szukamy inwestorów produkcyjnych, tworzących
miejsca pracy oraz uruchamiających szkolenia i
kursy kwalifikacyjne dla ludzi o niewielkich walorach
zawodowych. Obok inwestorów produkcyjnych czekamy
na przedsiębiorców, powiedzmy, społecznych: potrzebne
nam są np. puby, kawiarnie, inne obiekty, gdzie
można przyjemnie spędzać czas. Tego nam brakuje.
Obecnie powstaje np. duży hotel przy hali sportowej,
gdzie organizuje się liczne turnieje, zawody,
ale brakuje zaplecza hotelarsko-gastronomicznego,
mimo doskonałego dojazdu z Warszawy czy lotniska
na Okęciu.
- Jakie są, Pana zdaniem, szanse na rozwiązanie
przez Pruszków takich problemów społecznych, jak
bezrobocie, budownictwo mieszkaniowe, oświata,
służba zdrowia?
- Nie wszystko leży w gestii samorządu lokalnego.
Mamy na przykład dobrą podstawową opiekę zdrowotną,
ale nie mamy wpływu na funkcjonowanie szpitala
czy lecznictwa specjalistycznego. Z bezrobociem
walczymy choćby przyciągając inwestorów minimalnymi
podatkami od nieruchomości, i to nam się udaje.
Bezrobocie to niecałe 10 procent, a 30 różnych
inwestorów stworzyło już ponad 2 tys. nowych miejsc
pracy. Mieszkań budujemy sporo, choć nie mamy
budynków socjalnych. Ale na cele społeczne przeznaczamy
wszystkie lokale odzyskiwane z zasobów komunalnych
dzięki spółdzielni mieszkaniowej czy Towarzystwu
Budownictwa Społecznego, które przez 4 lata oddało
ponad 200 nowych lokali. Na więcej, niestety,
na razie nas nie stać. Łączne subwencje np. na
oświatę sięgają zaledwie 12 mln zł, ale my wydajemy
ponad 30. Nie jest więc łatwo, ale dajemy sobie
radę.
- Pruszków jest też znany w kraju z ciekawych
przedsięwzięć kulturalnych, badań archeologicznych
czy znanych imprez muzycznych...
- To prawda. Przykładamy do tego dużą wagę. Nasze
muzeum zajmuje się starodawnym hutnictwem, prowadząc
badania w sporej okolicy, organizujemy koncerty
chopinowskie z udziałem artystów o międzynarodowej
sławie, a Towarzystwo Muzyczne im. Paderewskiego
troszczy się o uzdolnioną młodzież. To dla miasta
z jednej strony szansa prestiżowego awansu, z
drugiej zaś skuteczny sposób promocji miasta.
Świetną pracę wykonuje też na tym polu Miejski
Ośrodek Kultury. Nie samym chlebem...
- Dziękuję za rozmowę.
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|