|
|
|
|
|
|
|
Spełniamy marzenia
Rozmowa z prezydentem Piły
Zbigniewem Kosmatką
|
|
|
|
|
- Mija rok Pańskiej kolejnej
kadencji. Jak Pan się czuje, zostawszy ponownie
prezydentem - jest łatwiej, wygodniej?
- Należę rzeczywiście do grona nielicznych prezydentów,
którzy mają możliwość porównania sytuacji w kraju
z czasów poprzedniej kadencji i obecnej. Rok temu
po raz pierwszy mieszkańcy wybierali swoich prezydentów
w wyborach bezpośrednich. Ja to poparcie wielu
tysięcy osób odbieram szczególnie - jako zgodę
na kontynuację moich dotychczasowych działań.
Tym samym przekonałem się, że mieszkańcy aprobują
strategię rozwoju miasta "Piła 2000 Plus", uchwaloną
w 1996 roku.
Zostając prezydentem obecnej kadencji, znalazłem
się jednak w mniej komfortowej sytuacji niż poprzednio
- w Radzie bowiem trzynastu radnych należy do
koalicji opozycyjnej, a ja mam zaledwie dziesięciomandatowe
poparcie. To dla nas praktyczna nauka demokracji,
szukania konsensusu. I nieźle chyba sobie radzimy,
biorąc pod uwagę np. fakt, że budżet zatwierdzony
został tylko przy dwóch głosach wstrzymujących
się, co zdarzyło się po raz pierwszy od trzynastu
lat. W podobnym stosunku głosów udzielono absolutorium.
|
|
|
- Mieszkańcy Piły postrzegają Pana jako
zwycięzcę. Nadal będzie Pan zwyciężał?
- Jako zodiakalny skorpion, jestem człowiekiem
walki, ale jednocześnie uznającym kompromisy.
A optymizm, z jakim podchodzę do wszelkich problemów,
pozwala wierzyć w zwycięstw ciąg dalszy.
- Co jest Pana sukcesem ostatniego roku?
- Nie potrafiłbym mówić o osiągnięciach w perspektywie
jednorocznej, ponieważ w organach wykonawczych
zasiadam już dziesiąty rok - najpierw jako wiceprezydent,
potem jako prezydent. Z sukcesów spektakularnych
mógłbym wymienić rozpoczęcie w lutym tego roku
prac nad ujęciem wody z Dobrzycy, które realizujemy
w oparciu o środki z ISPA. Jesteśmy drugim miastem
z dziesięciu, które trzy lata temu uzyskało promesę
i rozpoczęło realizację tego zadania. Ponadto
w tym roku rozpoczęliśmy budowę dalszego ciągu
obwodnicy wewnętrznej, dzięki której już być może
w trzecim kwartale przyszłego roku wyeliminowany
zostanie problem korków w mieście. Spełnimy też
marzenie dzieci i młodzieży, które od lat czekają
na McDonaldsa w Pile. Właśnie podpisałem umowę
notarialną z firmą McDonalds, która w połowie
przyszłego roku ma zamiar otworzyć nową placówkę.
Dodam, że dzięki temu pracę znajdzie ponad 50
osób. Kolejnym sukcesem, rozłożonym w czasie,
jest boom budownictwa społecznego. W okresie 2001-2002
Towarzystwo Budownictwa Społecznego oddało dwa
bloki, czyli około stu mieszkań. W tym roku rozpoczęliśmy
budowę czterech bloków, w których będzie ponad
200 mieszkań. Postrzegam to przedsięwzięcie w
kategoriach sukcesu, ponieważ otrzymają mieszkania
ci wszyscy, których nie stać na mieszkania spółdzielcze,
poza tym przeprowadzić będą się mogli ci, którzy
dotychczas zajmują mieszkania komunalne o zdecydowanie
niższym standardzie. Staramy się także przekształcić
na mieszkania trzy dawne budynki koszarowe, pozostałe
po Centrum Szkolenia Służby Samochodowo-Czołgowej.
Na koniec wspomnę o kompleksowym zagospodarowaniu
mienia powojskowego, czyli jednej trzeciej powierzchni
miasta. Dzięki powołaniu w marcu ubiegłego roku
Miejskiej Pracowni Urbanistycznej przygotowana
została analiza możliwości wykorzystania tego
majątku. W ocenie władz Agencji Mienia Wojskowego
w Warszawie jesteśmy pierwszym miastem w Polsce,
które w pełni było przygotowane do negocjacji.
W ten sposób stworzyliśmy bazę dla Państwowej
Wyższej Szkoły Zawodowej. Miasto uzyskało też
nieodpłatnie tereny sportowe, basen wojskowy,
przylegający do basenu stadion z kortami - otwarto
tam pierwszy w Pile i jeden z nielicznych w kraju
Uczniowski Klub Sportowy Baseballu Amerykańskiego.
Odzyskaliśmy też Centrum Strzelectwa Sportowego
oraz zachowaliśmy wpływ na zagospodarowanie kompleksu
lotniskowego. Kiedy więc tyko w "Rzeczpospolitej"
pojawił się artykuł o zmianie przepisów o liniach
lotniczych, poleciłem działowi promocji miasta,
by jak najszybciej wysłano naszą ofertę do operatorów
tanich linii lotniczych.
- Sukcesów ma Pan sporo. Ale z pewnością są
jeszcze plany, aspiracje.
- Opracowujemy właśnie strategię rozwoju na lata
2004-2014. Moje zaniepokojenie budzi tylko fakt,
że od pięciu lat przeciągają się procedury związane
z opracowaniem i uchwaleniem ustawy o finansach
publicznych. Podczas Krajowej Konferencji Burmistrzów,
Wójtów i Prezydentów znowu zaproponowano nam epizodyczną
praktycznie ustawę, która będzie obejmowała tylko
dwa lata. Już od dłuższego czasu rząd przerzuca
na barki gmin swoje zadania, a jednocześnie nie
oferuje środków na ich realizację, co powoduje,
że budżety samorządowe napięte są do granic możliwości.
W tym roku wprawdzie zmieniono stopy podatkowe
dla przedsiębiorców i jednocześnie podniesiono
procentowy udział gmin. Nie jesteśmy jednak pewni,
czy przy ostatecznym rozliczeniu nie okaże się,
że summa summarum do budżetu wpłynie mniej środków
niż przy poprzednim systemie rozliczania. Po raz
pierwszy też, w historii przynajmniej mojego funkcjonowania,
zdarzyło się, że przesunięto termin złożenia budżetu,
bo zachodzi obawa, że ustawa, na której podstawie
my możemy oprzeć projekt budżetu, ukaże się dopiero
w ostatnich dniach listopada. To nie jest dobre,
ponieważ nie możemy np. zaplanować, w jakim stopniu
będziemy mogli korzystać z środków unijnych.
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|