|
|
|
|
|
|
|
Dostrzec swój potencjał
Rozmowa "Panoramy Polskich Miast" z prezesem Fundacji
Promocja Polska - Instytut Marki Polskiej
Mirosławem A. Borucem
|
|
|
|
|
- Jak można zdefiniować pojęcie
marki w odniesieniu do kraju? Czy budowanie marki
narodowej jest trudne i kto powinien w takim procesie
uczestniczyć?
- Ja definiuję markę jako sumę wizerunku i reputacji.
Dobra opinia zawsze zapewnia lepszą cenę i lepszą
przyszłość. Tak pojmowana marka odnosi się zarówno
do firm, produktów, instytucji, jak i do krajów.
Z tą tylko różnicą, że w przypadku kraju budowanie
marki jest dużo bardziej skomplikowane, bo nie
można nią administrować, przynajmniej nie w taki
sposób, jak robi się to w firmie. Tam wystarczy
zarządzenie, że np. od dzisiaj używamy określonego
logo, hasła, kolorystyki, i staje się to obowiązujące.
Branding narodowy, czyli umiejętność i sztuka
kreowania marki kraju, jest tym trudniejszy, im
większy i bardziej demokratyczny jest kraj. Tutaj
nie można niczego nakazać, państwo jest żywym,
złożonym organizmem. Tym wrażliwszym, że dotykamy
sfery sacrum (jest to szczególnie widoczne w Europie)
związanej z narodowością, dramatyczną historią,
tożsamością narodową. Zderzenie tych pojęć z filozofią
marketingową nie jest dla ludzi łatwe.
|
|
|
|
|
Poza tym marka narodowa jest "rzeźbiona" przez
wiele niesterowalnych lub mało sterowalnych czynników.
Kształtuje ją historia, polityka, sztuka, warunki
klimatyczne, przyroda. Ale także ludzie, produkty
i usługi, sport, zachowanie turystów. Jest pewien
uniwersalny klucz, według którego można działać
także przy kreowaniu marki narodowej. Istnieją
cztery filary, na których można budować markę
kraju, regionu czy miasta. Pierwszy z tych filarów
to produkt. Dobry produkt, z którego znane jest
dane miejsce, na przykład Kraków jako atrakcja
turystyczna i kulturalna Polski. Produktami w
tym znaczeniu mogą być ludzie czy instytucje (na
przykład Międzynarodowe Targi Poznańskie w przypadku
miasta Poznania). Następna sferą jest komunikacja
rynkowa, czyli przekaz, jaki niesie marka. Do
tej sfery zalicza się między innymi reklama. Tworząc
wizerunek, trzeba pamiętać, że komunikacja może
zastępować braki produktu. Dobry przekaz może
uczynić gwiazdę ze średniego produktu (np. Coca-Cola).
Kolejna składowa to otoczenie. Może sprawić, że
wystarczy tylko poprawny produkt, by odnieść duży
sukces. Kawa w kawiarni na krakowskim Rynku może
być przeciętna, ale atmosfera miejsca, w którym
jest podawana, sprawia, że to właśnie tam turyści
będą chcieli ją wypić. Ostatnią składową jest
zachowanie. Są narody, które wręcz żyją z tego,
że zachowują się w określony sposób. Są miłe,
wesołe albo pracowite ("niemiecka solidność",
"angielski spokój", "włoska radość życia"). Policja,
linie lotnicze, poczta wiele zyskują, jeśli poprawnie
się zachowują.
Znając już te cztery filary, należy proces budowania
marki podzielić na cztery etapy. Po pierwsze trzeba
się wyróżnić, być innym od innych, po drugie być
potrzebnym, po trzecie zasłużyć na szacunek i
wreszcie wejść w sferę uczuć wyższych - zażyłość.
Silna marka jest najpewniejszym atutem konkurencyjnym.
To ona wyróżnia i sprzedaje, i to właśnie intencja
sprzedaży ją określa. Marka ze swojej natury służy
sprzedawaniu - skuteczniejszemu i po cenie wyższej
niż konkurencja. W przypadku kraju marka wzmacnia
emocjonalny stosunek do niego. Sprawia, że kraj
staje się atrakcyjny i pożądany. Można więc mówić
o marce jako fenomenie kulturowym, najcenniejszym
na rynku XXI wieku.
Jest wiele istotnych powodów, dla których marka
jest państwom potrzebna. Najważniejszy jest ten,
że marka najlepiej sprzedaje i to we wszystkich
czterech sferach funkcjonowania normalnego, dużego
kraju. Są to:
- inwestycje zewnętrzne (przyciąganie kapitału
zewnętrznego);
- turystyka (przyciąganie przyjazdów do danego
kraju, obojętnie w jakim celu);
- markowy eksport (dóbr wszelkiego rodzaju, pochodzących
z danego miejsca, od płodów natury poprzez usługi
aż do kultury czy sportu);
- dyplomacja publiczna (sfera wpływów, wszelkie
wymiany i powiązania na poziomie obywatelskim,
kontakty danego miejsca z innymi).
W procesie budowania marki uczestniczyć powinni
wszyscy. Niezbędny jest sojusz, sojusz władzy,
biznesu i obywateli. Im szersze kręgi będą zaangażowane,
tym lepiej. Ideałem jest "żyć marką". Potrzebna
jest też siła sprawcza, która nadaje impet takiej
postawie, a dalej dyskretne zarządzanie i koordynacja.
- Czy można powiedzieć, że polska marka w ogóle
nie istnieje?
- Absolutnie nie. Marka "Polska" jest i działa,
tylko nie na skalę naszych aspiracji i możliwości.
Polska ma dobrą rzeczywistość, ale kiepski wizerunek,
a co gorsze autowizerunek. Polska jest w stanie
frustracji - wewnątrz nie mówimy, że jest dobrze,
nawet jak widać to gołym okiem. A przecież człowiek
potrzebuje powodu do dumy z tego, kim jest i skąd
jest. Człowiek dumny jest lepszy, zaraża innych
swoim dobrym samopoczuciem i entuzjazmem. Marka
to dawanie takiego powodu do dumy.
Polska z wielu powodów jest w sferze potencjalnego
bogactwa (położenie, historia, gospodarka, bogactwa
naturalne, infrastruktura, wykształcenie społeczeństwa,
kultura). Według mnie dwa główne atuty naszego
kraju to, po pierwsze, fantastyczna nazwa - POLSKA
- właśnie w tym oryginalnym brzmieniu z niepowtarzalnym
"-ska", i po drugie, ogromna potencja promocyjna
wynikająca z tego właśnie, że nasz wizerunek jest
gorszy od rzeczywistości. Oceniamy, że marka Polska
już teraz warta jest ponad 300 mld złotych.
Dla Polski nasza marka oznacza zmianę "półki",
na której jesteśmy sytuowani na światowym rynku
- lepszą przyszłość.
- Przekonują państwo instytucje, organizacje,
ludzi opinii i media, że warto kreować markę.
Jak to robicie?
- Przekonuje się najlepiej za pomocą faktów. Nie
jesteśmy przecież małym krajem, trzydziesty kraj
świata (na ok. 250) to dobra pozycja. Przekonujemy
też, że sporo mamy i sporo już zrobiliśmy. W tym
celu powstała Akademia Marek. Mówimy, że jest
to "kadra narodowa polskiej gospodarki". Przekonujemy,
że są produkty i firmy, które mają sukcesy światowe
i europejskie. Bezpośrednio mierzą się z innymi,
są rozpoznawalne, widoczne i potrafią sprostać
konkurencji.
Polakom trzeba otwierać oczy, pokazywać, że często
trzymają w ręku perły, chociaż o tym nie wiedzą.
Może to być wszystko, od naszych kiszonych ogórków
do filmów Kieślowskiego. Staramy się uświadamiać,
że Polska to "dobry adres". Szukamy i uczymy szukać
tego, czym się wyróżniamy. Pokazujemy po prostu
prawdę, bo nie ma nic bardziej zaraźliwego niż
przykłady. "Polska. Serce Europy. Poznaj, a polubisz".
- Jaka jest rola naszych samorządów w budowaniu
markowego kraju?
- Nasze gminy, miasta i regiony, żeby sprostać
konkurencji na swoim rynku, potrzebują marki.
Samorząd, będąc rządem miejsca, mając w ręku władzę,
jest za to miejsce odpowiedzialny. Jest suwerenem
marki, powinien być ośrodkiem, wokół którego skupiają
się działania. Samorządy powinny stymulować twórczy
ferment sprawiający, że można się zmieniać, cały
czas będąc sobą.
Marka jest wspólnym interesem. Moja dobra marka
wzbogaca moje miejsce, ale to, że jestem w dobrym
miejscu, sprawia, że moja marka jest lepsza. Te
lokalne marki już powstają, ale powstaną szybciej
i będą silniejsze, kiedy stanie za nimi i wzmocni
je marka narodowa.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Magdalena Janicka
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|